środa, 13 kwietnia 2011

Rozdział szósty - Wake up.

Około godziny 3.00 nad ranem obudził ich dzwonek telefonu Juli, który poprzedniego dnia (słuchając muzyki Justina) dziewczyna zmieniła na "One Time", co zważywszy na obecność chłopaka, brzmiało dość dziwnie... Sytuacja przedstawiała się tak:
uszczęśliwiona obudzeniem się w ramionach Justina Jula, zwlokła się niechętnie, aby odebrać telefon. Za to Justin, też w dobrym humorze zwijał się na ziemi ze śmiechu.
-Ustawiłaś sobie mnie na dzwonek?! - śmiał się.
-Cicho bądź - odpowiedziała dziewczyna, chwytając pierwszą, lepszą rzecz, którą okazał się jej czarny trampek i rzuciła nim w chłopaka. Trafiła.
-Auu! - usłyszała, ale nic więcej. Justin posłuchał.
Jula odebrała telefon.
-Hej mamo. Przepraszam, że nie zadzwoniłam, ale byliśmy z Justinem tak zmęczeni, że zasnęliśmy. Kto? Kolega. Tak, tak. Będę na śniadanie, ok? Dzięki mamo. Do zobaczenia.
Justin przysłuchiwał si słową Juli nic nie rozumiejąc, a gdy skończyła, odezwał się:
-Co powiedziała? - chciał wiedzieć.
-Pytała się, czy wszystko ok. A co jest takiego śmiesznego w tym, że mam twoją piosenkę ustawioną na dzwonek? - teraz ona zapytała.
-Nic, nic - odpowiedział chłopak i znów zaczął się śmiać. - Ja tak po prostu czasem reaguję.
Nastała krótka chwila ciszy, podczas której oboje się w siebie wpatrywali. Justin odezwał się pierwszy:
-Choć do mnie - powiedział cicho.
Zrobiła to z przyjemnością. Chłopak wstał, gdy do niego podeszła. Objął ją i przyciągnął do siebie. Stali tak nic nie mówiąc przez dłuższy czas, jednak Jula przerwała ciszę:
-Justin... - zaczęła prosić słodkim głosem.
-Hmm? - chłopak wydał mruknięcie mające znaczyć: Co?.
-Zaśpiewasz mi coś?
-Hmm ... no nie wiem... - udał zastanowienie.
-Proszę, Justin... - mówiąc to, zrobiła słodkie oczka niczym kot ze Shreka  i spojrzała na niego.
-No dobra, dobra - uśmiechnął się do niej, chwycił za rękę i poprowadził do powalonego drzewa. Tam ją zostawił i wrócił po gitarę.
-Co mam ci zaśpiewać? - zapytał siadając koło niej.
-Coś specjalnie dla mnie... - powiedziała Jula uśmiechając się zalotnie.
-Hmm, to w takim razie mogę ci zadedykować tę piosenkę - powiedział, po czym zaczął śpiewać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz