środa, 5 września 2012

Beliebers! We can't give up!

Hej Beliebers! Wiem, dawno nie było żadnego rozdziału, jestem niesłowna, odwlekam wszystko... Ale szczerze mówiąc: nie mam zbyt wielkiej motywacji do pisania... Chcecie, żebym kontynuowała? To od Was zależy. Ale właściwie, ja dzisiaj w innej sprawie. Na pewno wiecie, że już jutro ( a właściwie z czwartku na piątek) odbywa się gala MTV VMA. Teledysk Justin'a ("Boyfriend") jest nominowany w kategorii Most Share-Worthy Video. Niestety przegrywa on o jakieś 900000 głosów z clipem 1D ("What Makes You Beautiful"). W związku z tym trzeba się wziąć w garść. Beliebers! Nie możemy się poddać! Wiem, że głosów jest dużo, a czasu mało. Ale wystarczy, ze do każdego swojego tweeta będziecie dodawać: #votebieber. I tweetujcie jak najwięcej. Głosujcie też tu: http://www.mtv.com/ontv/vma/2012/most-share-worthy-video/  Bardzo mi na tym zależy, a Wam? Nie ma co się kłócić z Directionerkami. Po prostu pokażmy, że nam zależy na Justinie. Nie uda się? Trudno. Przynajmniej będziemy wiedziec, że spróbowaliśmy, że się nie poddaliśmy,że zrobiliśmy co w naszej mocy. Ale z resztą: "Never Say Never", więc jeśli uwierzymy w siebie - moc Beliebers - moze uda nam się osiągnąć wspólny cel <3 Wierzę w Nas i w to, że jeszcze nam się uda. Głosujcie!
PS Piszcie w komentarzach, co z opowiadaniem :)
Never give up Beliebers :D i powodzenia w szkole... mi też się nie chce :/

czwartek, 12 kwietnia 2012

Rozdział trzynasty – We’re just friends.

- To moja przyjaciółka. Znamy się od dawna, ale ostatnio widzieliśmy się... ze dwa lata temu. I tyle - wyjaśnił fance Justin fance podchodząc od strony jej pleców.
   Chiara gwałtownie się do niego odwróciła. Justin kłamał w żywe oczy. W jego słowach nie było ani krzty prawdy. Julia miała nadzieję, że jest to tylko jednorazowy wyskok spowodowany tymi wszystkimi wydarzeniami. Nie chciałaby, żeby chłopak okłamywał swoich fanów i ślepo wierzyła, ze nie robi tego często. Zawiódłby ich wszystkich.
-Przyjaciółka? - upewniła się Chiara uśmiechając się.
-Tak. Przyjaciółka - zapewnił chłopak jeszcze raz.
-Ale trzymacie się za ręce i przytulacie... - zaczęła jakaś dziewczyna z tłumu fanek, który nagle ich otoczył. Julia zaczerwieniła się lekko speszona. Justin jednak nie dał po sobie poznać zmieszania.
-No  tak. Ale to nadal przyjacielskie gesty. Nie macie się czym przejmować - Justin kręcił dalej. Julię zaczęły nachodzić czarne myśli. "Przecież to się wyda...ale on wie, co robi. Na pewno wszystko przemyślał. Tylko im bardziej one będą dociekliwe, tym mniej on stanie się wiarygodny. Na wszelki wypadek nie będę mu pomagać."
                                                                            ***
    Po kilku minutach drążenia tego tematu, fanki dały spokój i przeszły do sowich zwykłych zachowań. Jeszcze raz się przytuliły, a potem z widocznym żalem pożegnały swojego idola i Julię.
   Gdy tylko zniknęły za rogiem, dziewczyna odezwała się do Justina:
-Nie byłoby łatwiej po prostu powiedzieć im prawdę? Przecież to i tak się wyda, a ty niepotrzebnie motasz się tymi tłumaczeniami.
   Dziewczyna oparła się o mur i spojrzała Justinowi w oczy.
-Wiem, że to kiepsko wygląda, ale nie mogę im powiedzieć prawdy. Jest mi bardzo trudno z tym co robię, ale przecież wiesz co będzie, jak fani się dowiedzą - odpowiedział szczerze chłopak podchodząc do niej.
-I tak się dowiedzą... - szepnęła Julia osuwając się po murze na ziemię. Przykucnęła oparta o ścianę i zaczęła jeździć palcem po piasku, tworząc abstrakcyjne wzory.
   Justin westchnął i usiadł przy dziewczynie. Jednym płynnym ruchem dłoni zmazał bazgroły Juli, czym zmusił ją, by na niego spojrzała. Chwycił jej dłonie w swoje nie zważając na pozostałe ziarenka piasku i ścisnął je pokrzepiająco.
-Nie martw się. Wiem, że nie powinienem ich okłamywać, ale robię to dla Ciebie - w tym momencie dziewczyna podniosła wzrok i spojrzała mu w oczy po uprzedniej próbie unikania jego spojrzenia. - Wyłącznie dla Ciebie. Nie robię tego, żeby mieć spokój. Chcę, byś mogła w miarę normalnie żyć. Żebyś miała trochę prywatności.  Wyobrażasz sobie co by było, gdyby media się dowiedziały? Nie daliby Ci spokoju… - skończył Justin cichym głosem i urwał, gdy zobaczył łzy w oczach dziewczyny. Otworzył usta, ale nie zdążył nic powiedzieć, bo Julia rzuciła mu się na szyję.
-Dziękuję – wyszeptała i przytuliła się mocniej. Zaskoczony Justin objął ją, ale nie protestował.
-Może skończmy już ten temat i cieszmy się wolnością dopóki możemy – zaproponował chłopak.
-Dopóki się nie wyda – zgodziła się Julia.
                                                           ***
- I co teraz? – zapytała dziewczyna, gdy po raz trzeci minęli tę samą restaurację.
-Chyba się zgubiliśmy – powiedział Justin z rozbrajającym uśmiechem.
-Tyle to wiem – zaśmiała się w odpowiedzi Julia. – Ale teraz wymyśl jak wrócimy.
-Dlaczego ja? – zajęczał Justin.
-Bo jak mówiłeś pół godziny temu: masz świetną orientację w terenie i jesteś za mnie odpowiedzialny – przypomniała dziewczyna.
Justin objął ją ramieniem.
-Skoro tak powiedziałem – zaśmiał się. – Poczekaj chwilę.
   Julia została sama pośrodku niewielkiego placu wyłożonego „kocimi łbami”. Otaczały go urokliwe kamieniczki, których kolory stały się bardziej wyraziste w świetle zachodzącego słońca. Dziewczyna obserwowała jak Justin rozmawia z mocno zaskoczonym Włochem. Po chwili rozmowa ucichła, a chłopka uśmiechnięty ruszył w stronę Julii.
-Już wiem, jak wrócić.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wielkanoc

Z okazji Wielkanocy chciałabym życzyć Wam wszystkiego najlepszego, radości z sukcesów, spełnienia marzeń, a wszystkim fankom - spotkania Justina :)
W związku z prośbami o informowanie Was na bieżąco o nowych rozdziałach, postanowiłam stworzyć stronę na Facebook'u, gdzie będą pojawiały się aktualności. Jako, że chyba każdy ma konto na Fb, zachęcam do "polubienia" strony bloga :) -----> http://www.facebook.com/World4dreamers
Jeszcze raz życzę Wam wesołych świąt!
world4dreamers

wtorek, 7 lutego 2012

Rozdział dwunasty - Its enough to me if you are.

   Późnym popołudniem na brzegu przy porcie promowym roiło się od ludzi. Jedni wsiadali, drudzy wysiadali, trzeci żegnali tych pierwszych, a czwarci witali tych drugich. Stojąca w słońcu Jula oraz Justin trzymający ją za rękę, machali odpływającej Kamili i wesoło krzyczeli do niej. Ona z uśmiechem im odkrzykiwała, mimo że ani jedna, ani druga strona nie mogła usłyszeć słów. 
   W porcie panował straszny hałas. Spokojnie zrobiło się dopiero po odpłynięciu promu. Julia i Justin stali jeszcze długo na skraju kei wpatrując się w znikający w oddali statek. Dziewczyna cały czas machała. 
-Zobaczymy się znowu dopiero za kilka miesięcy... będzie mi jej brakowało - odezwała się Jula kładąc Justinowi głowę na ramieniu. 
-Ej, nie smuć się. Przecież nie tracicie kontaktu. Zawsze będziecie mogły porozmawiać - pocieszał chłopak.
-Wiem, wiem... zawsze możemy się też umówić i spotkać, ale zazwyczaj nie udaje się to nam zbyt często. A jeśli już to nie na długo. 
-Pamiętaj, że zawsze masz mnie - odpowiedział Justin uśmiechając się do niej.
-Nie martw się, nie zapomnę - odwzajemniła uśmiech Jula. - Przejdziemy się jeszcze?
-Bardzo chętnie.
***
   Szli powoli wzdłuż morza, ogrzewani przez zachodzące słońce. Zawisło ono nisko nad wodą i oświetlało ciepłym blaskiem całą Wenecję. Jego promienie migotały w falach niczym tysiące gwiazd. W pewnym momencie Justin delikatnie pociągnął Julę za sobą, skręcając w jedną z bocznych uliczek.
-Dokąd idziemy? - zapytała zdziwiona.
-Jeszcze nie wiem - odpowiedział szczerze Justin. - Masz na coś ochotę?
-Właściwie... to zjadłabym lody czekoladowe z bitą śmietaną i owocami... mmm... - rozmarzyła się Jula.
-Mamy chyba podobne potrzeby - roześmiał się Justin. - W takim razie zapraszam na lody - powiedział wskazując dłonią kawiarnię na końcu malowniczej uliczki.
   Usiedli na tarasie wychodzącym na kanał. Zamówili desery, a teraz siedzieli przy małym, drewnianym stoliku i rozmawiali.
-Chętnie przyjechałbym do Polski. Poznał Waszą kulturę, zobaczył kraj...Z tego co mówisz wynika, że jest bardzo malowniczy - powiedział Justin.
-Co stoi na przeszkodzie? - zapytała Jula. - Za to moim marzeniem jest choć krótki pobyt w Ameryce albo Kanadzie. Zazdroszczę Ci - odpowiedziała Jula odsuwając się lekko od stolika, ponieważ kelner przyniósł właśnie zamówienia. Podziękowała za lody i powoli zabrała się do jedzenia.
-Chociaż mimo wszystkich narzekań na Polskę, na prawdę mi się tam podoba. Mamy cztery różniące się zupełnie od siebie pory roku, jest morze, są góry - nie wysokie, ale bardzo malownicze, mamy Jeziora Mazurskie - moje ulubione miejsce. W dzieciństwie spędzałam tam każde moje wakacje - Julia zatopiła się we wspomnieniach. 
-Już zaczynam Ci zazdrościć - odpowiedział Justin. - O ile w Kanadzie miałem zimę, tak teraz, kiedy ciągle podróżuję, większość czasu spędzam w gorących częściach Ameryki. Tam można tylko pomarzyć o śniegu siedząc w kostiumie kąpielowym... 
-Już się tak nad sobą nie użalaj - zaśmiała się dziewczyna. - Jak czasem patrzę na termometr i widzę, że jest mniej niż minus dwadzieścia stopni, to momentalnie tracę ochotę na cokolwiek. Przydałyby mi się ferie zimowe w Ameryce. Mmm... Miami...
Justin podniósł dłonie Julii i ujął je w swoje. Zaczął jeździć po nich swoimi kciukami. To rozproszyło dziewczynę, która i tak była już trochę zaskoczona. 
-Spójrz na mnie - poprosił cicho Justin.
   Julia podniosła wzrok, który natrafił na duże, czekoladowe oczy Justina.
-Obiecuję Ci, że zabiorę Cię w każde miejsce, jakie tylko sobie wymarzysz. Możemy popłynąć na Karaiby, polecieć do Australii, pojechać do Francji. Co tylko będziesz chciała... Wiem, że prawie się nie znamy, ale czuję, że jesteś mi bardzo bliska... Czy to coś złego?
-Mam nadzieję, że nie, bo mi też się wydaje, ze znam Cie już od dawna - odpowiedziała Jula. - Wakacje na Karaibach... to by było cudowne. Ale przecież nie możesz mnie tak po prostu zabrać. Takie podróże są bardzo drogie. Musiałabym Ci się jakoś odwdzięczyć - zastanowiła się dziewczyna zaskoczona i zadowolona z propozycji Justina.
-Wystarczy mi, że jesteś - odpowiedział chłopak uśmiechając się do niej. 

***
   Szli głównym deptakiem, gdy nagle pośród codziennych gwarów i muzyki usłyszeli głośny pisk i krzyki. Zza budynku na przeciwko nich wybiegł tłum dziewczyn. Pędziły w ich stronę z dziką radością. 
-Uciekamy? - zaproponowała Jula.
-Możemy - odpowiedział Justin ze śmiechem, ruszając biegiem w przeciwną stronę.
   Dla obserwujących ludzi musiał to być niezwykły widok. Para nastolatków ( w tym Justin Bieber) ucieka wąskimi uliczkami Wenecji przed tłumem fanek, które z głośnymi okrzykami gonią swojego idola.
   Julia i Justin skręcili szybko w prawo i wpadli w ślepy zaułek. 
-I co teraz? - zapytała dziewczyna ciężko oddychając.
-Teraz na nie poczekamy - odpowiedział tak samo zdyszany chłopak.
-To po co uciekaliśmy?
-A nie podobało Ci się? - chłopak uśmiechnął się.
   Julia nie zdążyła nic odpowiedzieć, ponieważ do zaułka wpadły pierwsze fanki. 
-Justin! - krzyczały jedna przez drugą podbiegając do nich.
   Chłopak przytulił każdą z nich po kolei, rozdał autografy i zapozował do zdjęć. Jedna z dziewczyn podeszła do Julii, która stała pod ścianą uśmiechając się i przyglądając widowisku.
-Hej, jestem Chiara - powiedziała nieśmiało, podając Juli rękę.
-Cześć, jestem Julia - uśmiechnęła się i ścisnęła dłoń dziewczyny.
-Nie chcę być wścibska - zaczęła Chiara. - Ale skoro jesteś tu z Justinem, to musisz kimś dla niego być... 
   Julia zaniemówiła. "Co mam jej odpowiedzieć?" - myślała. -"Przecież nie powiem jej prawdy, nawet by nie uwierzyła. Justin musi zdecydować co będzie opowiadał innym, bo to jego kariera, a ja każdym źle dobranym zdaniem mogę ją zniszczyć..."
   Dziewczyna nienawidziła takich sytuacji.
_______________________________________________
I jak? :) Piszcie w komentarzach, zależy mi na Waszym zdaniu.
world4dreamers

poniedziałek, 6 lutego 2012

Rozdział jedenasty - Nice to meet you :)

Wiem, że ostatni rozdział był prawie rok temu, jednak teraz postaram się dodawać posty regularnie :) Przepraszam i oczywiście zapraszam do czytania :)
_____________________________________________________________________________

    Kamila z niecierpliwością spojrzała na zegarek. Jula powinna już tu być. Dziewczyna rozejrzała się po raz kolejny próbując dostrzec przyjaciółkę w tłumie. Po chwili zrezygnowana opadła na wiklinowe krzesło przy kawiarnianym stoliku. Zamówiła kolejnego Sprite'a z lodem i jeszcze raz rzuciła okiem na otaczających ją ludzi.
    Gdy była już w połowie szklanki usłyszała wołanie:
-Kamila! Kamila!
    Dziewczyna natychmiast się ożywiła. Zerwała się z krzesła i zaczęła się rozglądać. W tłumie dostrzegła znajomą postać. Jednak Jula nie była sama. A co dziwniejsze, towarzyszył jej jakiś chłopak. Kamila przyjrzała mu się, jednak stał za daleko, by dziewczyna mogła wyraźnie zobaczyć jego twarz.
-Julia! Tutaj! - zawołała Kama machając rękami, by zwrócić na siebie ich uwagę. Przerwała, gdy tylko Jula ruszyła w jej strone ciągnąc za sobą tajemniczego chłopaka. W miarę jak się zbliżali, Kamila dostrzegała kolejne charakterystyczne cechy wyglądu nieznajomego. Brązowe włosy zaczesane na bok, kształt twarzy, sylwetka... Jako zagorzała fanka, Kama rozpoznałaby go wszędzie. Ale pzrecież to niemożliwe... Co Justin Bieber robi w Wenecji, trzymając Julę za rękę?
   Dziewczyna zamrugała kilka razy, by upewnić się, że to co widzi nie jest tylko obrazem wykreowanym przez jej wyobraźnię na skutek rażącego słońca. Gdy otworzyła oczy, zobaczyła, że przyjaciółka i chłopak stoją tuż obok niej z uśmiechami na twarzach. Zanim zdążyła zareagować, Jula rzuciła jej się na szyję.
-Tak się cieszę, że Cię widzę!
-Ja też! Nie mogłam się doczekać! - odpowiedziała Kama przytulając przyjaciółkę.
   Justin stał z boku uważnie przyglądając się dziewczynom.
-Cześć - odezwał sie, gdy stanęły już obok siebie. - Jestem Justin.
-Marzyłam o tej chwili - szepnęła podekscytowana dziewczyna do przyjaciółki. - Jestem Kama - odpowiedziała. - Miło mi Cię poznać, ale chyba czegoś nie rozumiem... :) 
-To dość ciekawa historia... - odpowiedziała tajemniczo Julia uśmiechając się do Justina. - Chodźmy gdzieś usiąść. Wszystko Ci wyjaśnię.
   We trójkę ruszyli przez Plac św. Marka kierując się ku bocznym uliczkom. Justin z Julą za rękę, a Kama raz obok przyjaciółki, a raz obok chłopaka. Z pozoru była bardzo szczęścliwa.

                                                                     ***
    -"Wow, moja najlepsza przyjaciółka jest szczęśliwie zakochana w Justinie Bieberze... Przecież to nawet nie brzmi realnie!" - myślała Kama idąc kilka kroków za nimi. - "Wiem, że nie powinnam być zazdrosna... Ale to Justin Bieber! Chłopak, za którym szaleję przez ostatnie trzy lata, nagle pojawia się pośrednio w moim życiu. Powinnam się cieszyć - wreszcie go poznałam, spełniło się moje marzenie! Zawsze był mi bliski, mimo tego, że go nie znałam... Czuję się trochę zdradzone - przez nich oboje..." - Kamila jeszcze raz spojrzała na Justina  Julię. - "Jestem żałosna! Zachowuję się jak typowa nastolatka z amerykańskiej komedii!" - to myśląc Kama przyspieszyła kroku i znalazła się przy zakochanych.
   Stali na mostku, z którego roztaczał się widok na szeroki kanał. Jego granice wyznaczały dwa szeregi starych, kolorowych domków przystrojonych girlandami kwiatów. W dali płynęły gondole.
-Zrobisz nam zdjęcie? - zapytał Justin podając Kamili swój aparat.
-Oczywiście - odpowiedziała z uśmiechem i delikatnie chwyciła aparat. Dotknęła przy tym dłoni chłopaka. "On jest wspaniały" - przemknęło jej  przez myśl.
   Justin objął Julię i oparł się o balustradę. Dziewczyna położyła mu głowę na ramieniu. Kama z uśmiechem na ustach uwieczniła ten (słodki jej zdaniem) moment. Oddała aparat chłopakowi, który zrobił zdjęcia jej i Julii, a także samej Wenecji.
    Resztę dnia spędzili na zwiedzaniu i podziwianiu włoskiego miasta. Oprócz żaru lejącego się z nieba, wszystko było idealnie.
_______________________________________________________________________________

I jak? Mam nadzieję, ze się nie opuściłam :). Macie jakieś propozycję na dalszy ciąg akcji? Ja oczywiście mam swoją wizję, ale zawsze mogę ją udoskonalić :)
world4dreamers