środa, 13 kwietnia 2011

Rozdział dziesiąty - U Smile.

-Julia! Julia! - wołanie mamy oderwało dziewczynę od rozmowy z Justin'em. Oboje odwrócili się i poczekali, aż rodzice do nich dojdą.
-Tak? - odpowiedziała dziewczyna.
-Pamiętasz, że miałaś się spotkać z Kamilą, prawda?
"No jasne! Wiedziałam, że o czymś zapomniałam!" - pomyślała zła na siebie dziewczyna.
-Teraz już pamiętam - odpowiedziała mamie. - Ale wątpię, żeby przeszkadzało jej to, że spędzi dzień z Justin'em.
-No tak - zaśmiała się mama Julii.
Dziewczyna odwróciła się w stronę chłopaka. Patrzył ma nią wyczekującym wzrokiem. Ponieważ usłyszał swoje imię, liczył na to, że dziewczyna wytłumaczy mu o co chodzi.
-Powiesz mi o czym rozmawiałyście?
-Zacznę od początku - odpowiedziała. - Kiedy przypłynęliśmy do Wenecji to oprócz zwiedzenia jej miałam zamiar spotkać się z przyjaciółką. Jednak potem spotkałam ciebie i ... jakoś tak wyszło, że zapomniałam o tym. Dzisiejszy dzień miałam spędzić z nią, ale w takim wypadku będzie nas trójka.
Justin się nie odzywał. Julia spojrzała mu w oczy.
-Jesteś zły? - zapytała smutnym głosem.
-Nie, nie... przepraszam. Zamyśliłem się. Jak ona ma na imię?
-Kamila - odpowiedziała Julia z uśmiechem na myśl o przyjaciółce. - A o czym myślałeś?
-Nie ważne - powiedział chłopak i chycił ją za rękę. - Chodźmy.
Szli w milczeniu obserwując Wenecję. Widzieli tamtejszych ludzi, tamtejsze domy, zwyczaje zabawy, kulturę. Przede wszystkim widzieli jednak turystów i stragany z pamiątkami. Przeważały na nich kolorowe T-shirt'y, bluzy i czapki z napisami I <3 Venezia, pocztówki, bransoletki i okulary przeciwsłoneczne.
W pewnym momencie Jula bezwiednie zaczęła nucić piosenkę przerywając ciszę. Justin z zaciekawieniem spojrzał na nią rozpoznając znajomą melodię. Uśmiechnął się do niej i też zaczął nucić.Julii o to własnie chodziło. I wybrała do tego odpowiednią piosenkę.

I'd wait on you forever and a day
Hand and foot
Your world is my world
Yeah
Ain't no way you're ever gon' get
Any less than you should
Cause baby
You smile I smile (oh)
Cause whenever
You smile I smile
Hey hey hey

Your lips, my biggest weakness
Shouldn't have let you know
I'm always gonna do what they say (hey)

If you need me
I'll come running
From a thousand miles away
When you smile I smile (oh whoa)
You smile I smile
Hey

Baby take my open heart and all it offers
Cause this is as unconditional as it'll ever get
You ain't seen nothing yet
I won't ever hesitate to give you more
Cause baby (hey)
You smile I smile (whoa)
You smile I smile
Hey hey hey
You smile I smile
I smile I smile I smile
You smile I smile
Make me smile baby

Baby you won't ever work for nothing
You are my ins and my means now
With you there's no in between
I'm all in
Cause my cards are on the table
And I'm willing and I'm able
But I fold to your wish
Cause it's my command
Hey hey hey

You smile I smile (whoa)
You smile I smile
Hey hey hey
You smile I smile
I smile I smile I smile
You smile I smile
Oh

You smile I smile

You smile I smile

Rozdział dziewiąty - In Venice.

Szli zwykłym tempem starając się nie zwracać większej uwagi przechodniów i turystów. Udawali zwykłą parę nastolatków spacerującą w stronę placu Św. Marka. Trzymali się za ręce, rozmawiali, śmiali. Nikt nie podejrzewał, że chłopak zwiedzający Wenecję z rodziną to Justin Bieber. Tylko niektóre fanki orientowały się i podbiegały, żeby pogadać, zrobić zdjęcie, dostać autograf.
Słońce mocno świeciło. Wiatr nie wiał wcale. Było upalnie i duszno. Pogoda nie sprzyjała zbytnio dłuższym spacerom, szczególnie wśród tłumów ludzi, którzy zajmowali prawie całą przestrzeń pomiędzy sklepikami, kawiarniami i straganami. Ale lepsze słońce niż deszcz.
Wyszli na główną ulicę zaraz przy nabrzeżu. Wraz z nimi wylał się dziki tłum zachwyconych turystów. Justin złapał Julię za rękę. Dziewczyna spojrzała na niego.
-Nie chcę, żebys się zgubiła - wyjaśnił jej spoglądając na nią zza okularów przeciwsłonecznych.
-Przy takiej ilości ludzi nie ma w tym nic trudnego - Julia uśmiechnęla się. - Nie boisz się, że ktoś nas zobaczy? Że wszędzie będą nasz zdjęcia z podpisami typu: "Wakacyjna miłość Justin'a Bieber'a"? - dziewczyna zawahała się. Chłopak zatrzymał się. Stanał na przeciwko Julii, chwycił jej obie dłonie i spojrzał jej w oczy.
-Nie przejmuje sie tym. Prędzej czy później i tak by się dowiedzieli. Co za różnica kiedy? - wyjaśnił. - Chodź. Im szybciej dojdziemy na plac, tym lepiej - Justin uśmiechnął się.

                                                                   ***
"Hmm... skoro on się tym nie przejmuje, to ja chyba też nie powinnam. Justin ma rację. Jak będą chcieli to i tak się dowiedzą. Nie ważne czy teraz, czy kiedy indziej." Julia spojrzała ma Justin'a. Patrzył przed siebie. Wyglądał na zamyślonego. Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie.
"Ja to mam jednak szczęście" - pomyślała.

Rozdział ósmy - So we're going.

-Wróciłem! - krzyknął Justin wskakując na łódkę po wcześniejszym "biegu z przeszkodami" w postaci fanów. Jedna chciała zdjęcie, druga autograf, a trzecia kazała śpiewać. Reszta po prostu stała lub piszczała. Jednak nie było tak źle. Gorzej będzie w samej Wenecji.
-Hej - odpowiedzieli rodzice gdy wszedł pod pokład.
-Śniadanie będzie za jakieś 20 minut. Rozłożysz stół na zewnątrz? - zapytała Pattie.
-Mogę rozłożyć, ale... - Justin się zawahał. - Nie wiem czy macie ochotę na jedzenie śniadania w tłumie dzikich, wrzeszczących, piszczących i robiących zdjęcia fanek...-Eee... to może jednak zjedzmy w środku - powiedział Jeremy ze śmiechem.
-Zaraz wracam - mruknął Justin i wszedł na swoją koję na dziobie. Otworzył szafkę i wyjął z niej ciuchy, które miał zamiar ubrać. Po chwili wyszedł na pokład mówiąc, że idzie się przejść. Musiał pomyśleć.

***

   Ubrany w 3/4 jeansy z postrzępionymi nogawkami, błękitny T-shirt, niskie fioletowe conversy i z nieśmiertelnikiem na szyi wyskoczył na pomost. Wyjął z kieszeni okulary przeciwsłoneczne i założył je. Słońce mocno grzało i wiał słaby wiatr. Nie odczuwało się panującego na dworze upału. Być może dlatego, że było jeszcze wcześnie. Idąc pomostem przed siebie Justin myślał tylko o Juli. Postanowił nie przejmować się karierą chociaż przez część wakacji i spędzić je jak każdy normalny nastolatek. Było to trudne, ale zawsze warto próbować. Jako, że chłopak lubił przebywać ze swoimi fanami, spędzać z nimi czas, rozmawiać itp., nie przeszkadzało mu to, że zaczepiają go prawie na każdym kroku. I tym razem nie obyło się bez piszczących dziewczyn, które podbiegły do niego z wielkimi bananami na twarzy.
-Hej Justin! - krzyczały jedna przez drugą.
-Cześć - odpowiedział z uśmiechem, czekając aż się uspokoją. Podczas standardowych czynności takich jak zdjęcia, czy rozdanie autografów, Justin przyjrzał sie dziewczynom. Dwie z nich były blondynkami, a dwie miały ciemne włosy. Nie były jakoś bardzo ładne. Uwagę przykuwała tylko jedna. Jak się okazało z rozmowy - Sara. Była Australijką. Miała średniej długości lekko kręcone włosy, duże szaroniebieskie oczy, długie jasne rzęsy i pełne usta. Na sobie miała białą bluzkę na naramkach i jeansowe krótkie spodenki. Na nogach czarne conversy. Tak na oko była w wieku Juli. Na myśl o niej Justin przestał się zastanawiać nad urodą Sary. Spojrzał z powrotem na wszystkie dziewczyny. Poodpowiadał na dręczące je pytania i sam zadał kilka. Po dłuższej chwili dziewczyny stwierdziły, że niestety muszą już wracać. Każda bez wyjątku się do niego przytuliła i wszystkie chichocząc wróciły do siebie. Justin też odwrócił się i powoli ruszył w stronę łódki.
Doszedł w sam raz na śniadanie. Zjedli je w spokoju, jedynie rozmawiając ze sobą.
-Jakie mamy plany na dzisiaj? - zapytał Justin.
-Chcielibyśmy zwiedzić Wenecję - odparł Jeremy między gryzem kanapki z serem, a łykiem herbaty.
-Czemu pytasz?
-Chciałem po prostu spędzić dzisiejszy dzień z Julą, ale dobrze się zkłada bo oni mają takie same plany na dzisiaj. Nie macie nic przeciwko temu? - Justin wiedział, że rodzice się zgodzą. Nie musiał ich nawet pytać o zdanie. To było tylko "czystą formalnością". ;)
-Świetny pomysł - zgodziła się Pattie wstając i zbierając ze stołu naczynia po śniadaniu.
-No to zbierajmy się - postanowił Jeremy także wstając.

                                                                    ***

   Jula przebrała się w biało-błękitną bluzkę na podwójnych naramkach, czarne shorty i białe trampki za kostkę. Spakowała do torby wszystko, co było jej potrzebne jeszcze przed śniadaniem, a teraz myła naczynia. Rodzice jeszcze się zbierali. Gdy skończyła, wytarła ręce i wyszła na zewnątrz. Położyła się na pokładzie koło masztu. Zamknęła oczy. Przyjemny wiatr rozwiewał jej włosy w każdą stronę. Słońce grzało opalając jej raczej bladą skórę. Słyszała szum fal uderzających o falochrony. W basenie portowym woda była gładka. Czuła słony i przyjemny zapach morza. Przestała myśleć o czymkolwiek i rozluźniła się. Musiała trochę odpocząć po takich przeżyciach. Na jej miejscu chciałoby być tysiące dziewczyn, tysiące fanek jej zazdrościły, tysiące chciałoby ją zabić. Jeśli tylko by się dowiedziały. A na pewno się dowiedzą. Jula prawie zasnęła. Jednak nie pozwalało jej na to przeczucie, że ktoś ją obserwuje. Powoli, jakby od niechcenia odwróciła głowę i otworzyła oczy. Na pomoście siedział Justin.
-To co? Idziemy? - odezwał się.
-Hej - odpowiedziała Jula mrugając, żeby oczy przyzwyczaiły się do słońca.
- Moi rodzice jeszcze się zbierają.
-No to poczekamy - stwierdził Justin wstając z pomostu i otrzepując ręce. Przeskoczył przez reling (co chyba stało się jego specjalnością) i przeszedł na dziób. Usiadł koło Juli. Położyła mu głowę na ramieniu i zamknęła oczy.
"Może jednak nie będzie tak źle..." - pomyślała.

Rozdział siódmy - One Less Lonely Girl

How many I told you's
And start overs and shoulders
Have you cried on before
How many promises be honest girl
How many tears you let hit the floor
How many bags you packed
Just to take 'em back, tell me that
How many either or's
But no more,
If you let me inside of your world
There'd be one less lonely girl

Oh no
I saw so many pretty faces
Before I saw you, you
Now all I see is you
Oh no
Don't need these other pretty faces
'Cause when your mine in the world
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
I'm gonna put you first
I'll show you what your worth
If you let me inside your world
There's gonna be one less lonely girl

Christmas wasn't merry, 14th of February
Not one of them spent with you
How many dinner dates, set dinner plates
And he didn't even touch his food
How many torn photographs saw you taping back
Tell me that you couldn't see an open door
But no more,
If you let me inside of your world

Oh no
I saw so many pretty faces
Before I saw you, you
Now all I see is you
Oh no
Don't need these other pretty faces
'Cause when your mine in the world
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
I'm gonna put you first
I'll show you what your worth
If you let me inside your world
There's gonna be one less lonely girl

I can fix up your broken heart
I can give you a brand new start
I can make you believe,
I just wanna set one girl free to fall
She's free to fall
With me
My hearts locked and nowhere to get the key
I'l take her and leave this world
With one less lonely girl

There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
Yaaaah
 
***
 
  Justin skończył śpiewać. Patrzył na nią wyczekująco. Jula nie mogła znaleźć żadnej odpowiedzi na wyraz jego twarzy, więc zdobyła się tylko na:
-Na żywo brzmisz lepiej - po czym się uśmiechnęła. Chłopak tez się zasmiał. Spojrzał jej w oczy. Zobaczył w nich... (uwaga! teraz będzie poetycko...) ... bratnią duszę i odwzajemnienie uczucia. Równocześnie Jula poczuła to samo.
 
***
 
 Koło 8.00 Jula została delikatnie obudzona słowami:
-Wstawaj, już jest rano. Musimy wracać.
Uśmiechnęła się i otworzyła oczy. Zobaczyła Justina pochylającego się nad nią.
-Już wstaję, już wstaję.
 
Po spakowaniu wszystkiego co przynieśli, a właściwie co Justin przyniósł, zaczęli wracać. Rozmawiając o tym i o tamtym, o wszystkim i o niczym droga mijała im szybko. Tag gdzieś w połowie trasy ich dłonie się splotły. Przez cały czas się śmiali. Justin odprowadził dziewczynę  na łódkę. Kiedy już się tam znaleźli, Jula się odezwała:
-A może wejdziesz? Moi rodzice chyba powinni wiedzieć z kim się szwendałam po nocy...;)
-No skoro tak... - Justin przeskoczył przez reling i znalazł się na jachcie. Podał Juli rękę, żeby przypadkiem nie wpadła do wody, bo wtedy musiałby ją łowić i kiedy ona znalazła się po dopowiedniej stronie, przeszedł do kokpitu.
-Panie przodem -  odezwał się.
-Jak chcesz... - odpowiedziała Jula i weszła. - Hej - powiedziała.
-No cześć - przywitała ją mama, smażąc jajecznicę. - Tata poszedł do sklepu - ubiegła córkę.
-Aha - odpowiedziała lekko zbita z tropu dziewczyna, bo właśnie miała o to zapytać. Jula odwróciła się w stronę chłopaka stojącego na zewnątrz i dała mu znak, żeby wszedł. Schodząc po schodkach musiał pochyliś głowę, żeby nie uderzyć nią o pokład.
-To jest Justin - przedstawiła go Jula.
-To z tobą Jula zniknęła na całą noc? - spytała z uśmiechem jej mama, po czym dodała: - Miło mi cię poznać.
-Mamo, Justin jest Kanadyjczykiem, więc po polsku, to on za wiele nie zrozumie... - wyjaśniła córka.
-Oh, przepraszam - odezwała sie już po angielsku kobieta. - Miło mi cię poznać.
-Mi też miło panią poznać - odpowiedział Justin.
Po jego słowach mamie dziewczyny zapaliła się w głowie żarówka.
-Ja cię chyba skądś znam... - powiedziała w zamyśleniu.
-To bardzo możliwe - powiedział z uśmiechem, lecz nie zdążył nic dodać, ponieważ wzrok kobiety powędrował ku stołowi, na którym stał nie wyłączony przez Julę laptop. Z jego ekranu szczerzył się do nich Justin! On oczywiście też spojrzał w tamtą stronę i zaczął się śmiać widząc siebie. Jula lekko kopnęła go w piszczel, żeby się uspokoił. Zadziałało.
-To ty? - zwróciła sie do niego mama dziewczyny, nieco zdziwiona.
-Tak, to ja. Właśnie miałem pani o wszystkim powiedzieć, ale w takim wypadku już nie trzeba.
-No już wszystko wiem. A może zostałbys na śniadaniu? - zapytała niezbyt przejęta spotkaniem Justin'a Bieber'a (no ale mamy, jak to mamy...).
-Byłoby miło, ale muszę wracać do siebie.
-A może pójdziesz z nami zwiedzać Wenecję, co ty na to? - zaproponowała Jula.
- Z tobą pójdę wszędzie - zażartował, a po oberwaniu w rękę (Jula zawsze miała skłonności do bicia) dodał: - Czemu nie? Pogadam z rodzicami o planach na dzisiaj i się okaże.
-To do zobaczenia - odezwała się mama Juli.
Dziewczyna razem z Justin'em wyszła na pomost. Tam go przytuliła na pożegnanie i patrzyła za nim, aż nie zniknął jej z pola widzenia.
Zastanawiała się jakie skutki może mieć ich wspólny "wypad na miasto". Już widziała się w gazetach obok Justina pod wielkimi nagłówkami: " Wakacyjna miłość Justin'a Bieber'a", czy : "Kim jest tajemnicza dziewczyna Justin'a?". Westchnęła głęboko. To wkrótce miało się okazać.

Rozdział szósty - Wake up.

Około godziny 3.00 nad ranem obudził ich dzwonek telefonu Juli, który poprzedniego dnia (słuchając muzyki Justina) dziewczyna zmieniła na "One Time", co zważywszy na obecność chłopaka, brzmiało dość dziwnie... Sytuacja przedstawiała się tak:
uszczęśliwiona obudzeniem się w ramionach Justina Jula, zwlokła się niechętnie, aby odebrać telefon. Za to Justin, też w dobrym humorze zwijał się na ziemi ze śmiechu.
-Ustawiłaś sobie mnie na dzwonek?! - śmiał się.
-Cicho bądź - odpowiedziała dziewczyna, chwytając pierwszą, lepszą rzecz, którą okazał się jej czarny trampek i rzuciła nim w chłopaka. Trafiła.
-Auu! - usłyszała, ale nic więcej. Justin posłuchał.
Jula odebrała telefon.
-Hej mamo. Przepraszam, że nie zadzwoniłam, ale byliśmy z Justinem tak zmęczeni, że zasnęliśmy. Kto? Kolega. Tak, tak. Będę na śniadanie, ok? Dzięki mamo. Do zobaczenia.
Justin przysłuchiwał si słową Juli nic nie rozumiejąc, a gdy skończyła, odezwał się:
-Co powiedziała? - chciał wiedzieć.
-Pytała się, czy wszystko ok. A co jest takiego śmiesznego w tym, że mam twoją piosenkę ustawioną na dzwonek? - teraz ona zapytała.
-Nic, nic - odpowiedział chłopak i znów zaczął się śmiać. - Ja tak po prostu czasem reaguję.
Nastała krótka chwila ciszy, podczas której oboje się w siebie wpatrywali. Justin odezwał się pierwszy:
-Choć do mnie - powiedział cicho.
Zrobiła to z przyjemnością. Chłopak wstał, gdy do niego podeszła. Objął ją i przyciągnął do siebie. Stali tak nic nie mówiąc przez dłuższy czas, jednak Jula przerwała ciszę:
-Justin... - zaczęła prosić słodkim głosem.
-Hmm? - chłopak wydał mruknięcie mające znaczyć: Co?.
-Zaśpiewasz mi coś?
-Hmm ... no nie wiem... - udał zastanowienie.
-Proszę, Justin... - mówiąc to, zrobiła słodkie oczka niczym kot ze Shreka  i spojrzała na niego.
-No dobra, dobra - uśmiechnął się do niej, chwycił za rękę i poprowadził do powalonego drzewa. Tam ją zostawił i wrócił po gitarę.
-Co mam ci zaśpiewać? - zapytał siadając koło niej.
-Coś specjalnie dla mnie... - powiedziała Jula uśmiechając się zalotnie.
-Hmm, to w takim razie mogę ci zadedykować tę piosenkę - powiedział, po czym zaczął śpiewać.

Rozdział piąty - Dream

Podczas gdy Jula siedziała chwilowo nie widząc nic, Justin wyjął z koszyka, wszystko, co tam było.
-Teraz możesz otworzyć - powiedział. Dziewczyna oczywiście posłuchałą. To co zobaczyła, nieco ją zdziwiło.
-Wow!-wyraziłą swój zachwyt. - Jeszce jedno pytanie...-Nie pytaj, tylko jedz - przerwał jej zadowolony Justin. Sam też zabrał się do jedzenia. Pytanie, które Jula chciała zadać, brzmiało: Jak udało ci się to wszystko przygotować w pół godziny. Nie próbowała go zadawać ponownie ponieważ pewnie i tak nie dostałaby na nie odpowiedzi.
Po zjedzeniu smakołyków, Jula położyła się na plecach i rozmarzyła patrząc w gwiazdy.

                                                                     *

Justin cały czas jej się przyglądał. Podobała mu się. I to bardzo, a przecież znał ją tylko kilka godzin. No cóż trzeba zacząć wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia... Nigdy nie czuł czegoś takiego, a podobało mu się w życiu już wiele dziewczyn... Jula była wjątkowa...

                                                                     *

Dziewczyna zamknęła oczy. Pierwszą rzeczą, którą sobie wyobraziła, to ona w ramionach Justina... To wydawało się śmieszne, chociaż może trochę realne... "- W każdym razie mogłoby się wydarzyć..." To myśląc Jula zasnęła.

                                                                    *
Justin myślał chwilę nad tym..., ale w końcu się zdecydował. Wykorzystał sytuację. Położył się obok śpiącej Juli i przytulił ją. Było mu dobrze. Mógłby tak leżeć cały czas. Po chwili, on też zasnął...


______________________________________________________________________________

I jak?

Rozdział czwarty - Surprise

Patrzyła jeszcze przez chwilę jak odbiega w kierunku jachtu. Sama też wskoczyła na łódkę myśląc tylko o jednym:
"-Zakochałam się w Bieberze, zakochałam się w Bieberze, zakochałam się w Bieberze!". (Bardzo skąplikowane myśli, chociaż wiele dziewczyn dałoby się pewnie pokroić za taką możliwość ).
-Wróciłam - zawołała wchodząc pod pokład. Usiadła na swojej koi, wyjęła torebkę i spakowała do niej kilka rzeczy. Przebrała się w jeansy i T-shirt.
-Mamo - zawołała ponownie. - Mogę wyjść na wieczór? Nie wiem kiedy wrócę.
-Jasne. Tylko weź telefon - mama zgodziła się jak zawsze. Miała do Juli zaufanie. Pozwalała jej na wile rzeczy, jednak zawsze wolała mieć z nią jakiś kontakt. Jula chwyciła bluzę, zarzuciła na ramię torebkę i wyszła na zewnątrz. Gdy tylko zeskoczyła na pomost, momentalnie przyspieszyła. Po drodze zdążyła się potknąć kilkakrotnie, ale jej to ni przeszkadzało. Na miejsce spotkania dotarła zdyszana (biegiem). Jednak Justina nie było. Zamiast niego Jula zobaczyła na ziemi napis:
" Jeśli chcesz mnie znaleźć-idź po śladach - Justin  " Jula poszła wyznaczoną dróżką w głąb lasu. Właściwą ścieżkę łatwo było znaleźć, ponieważ po obu jej stronach w niewielkich odstępach stały kolorowe świeczki, które oświetlały trasę. Dziewczyna westchnęłą i radosna poszła w głąb lasu. Nagle zza drzew wyłoniła się nieduża polanka oświetlona tylko przez wschodzący księżyc. Na jej środku leżał koc, a na nim wiklinowy koszyk. "-Dobra, teraz to serio się w nim zabujałam (to jego wina!)".
Nagle ktoś jedną ręką zasłonił jej oczy, a drugą zasłonił usta, żeby nie krzyczała, co miała zamiar zrobić.
-Nie krzycz. To ja - usłyszała znajomy głos. Przestraszona jeszcze Jula chwyciła Justina za rękę, a on zaprowadził ją na koc i usiadł naprzeciwko niej.
-Teraz możesz zadawać pytania - powiedział wpatrując się czule w Julę tymi swoimi czekoladowymi oczami.
-Mam tylko jedno pytanie: jak ty to wszystko zorganizowałeś?!
-Mam swoje sposoby - Justin uśmiechnął się tajemniczo.
Jula przyjęła do wiadomości jego odpowiedź i nie dopytywała się o nic więcej. Czas mijał, a oni siedzieli w ciszy patrząc na siebie. Oboje myśleli chyba o tym samym, ponieważ ich miny były identyczne. Tę romantyczną chwilę przerwało jednak burczenie w brzuchu Julki.
- Zapomniałem, ze ty jesteś głodna - skarcił sam siebie Justin. - Zamknij oczy.
Jula posłusznie zamknęła i czekała.

Rozdział trzeci - Fall in love...

Gdy podeszła dość blisko, usłyszała jak chłopak gra na gitarze. Nie znała tej piosenki, czy raczej-nie słyszała jej jeszce, choć przed chwilą przesłuchała wszystkie.
Justin siedział w kokpicie na prawej burcie zapatrzony w morze. Wiatr lekko rozwiewał mu włosy. Był sam. Jula pewnym krokiem podeszła do żaglówki i wgramoliła się na pokład. Trzymając się jedną ręką relingów podeszła do chłopaka i dotknęła jego ramienia:
-Cześć-uśmiechnęła się.-Co robisz?Zamyślony Justin oderwał wzrok od morza i przeniósł go na dziewczynę.
-Cześć. Właściwie nie robię nic konkretnego. Myślę. Głównie o tobie - odpowiedział tajemniczo.
-Myślisz o mnie? - upewniła się zdziwiona i mile zawstydzona Jula.
-Tak. Co w tym dziwnego? - zapytał. Jula popatrzyła na niego dość dziwnie, ale on ciągnął dalej. - Spotykam ładną dziewczynę, która nie wrzeszczy i nie szaleje na mój widok. Zaciekawiłaś mnie.
-Hmm...skoro tak...-
mruknęła do siebie Jula i powiedziała już głośniej: - To może przejdziemy się gdzieś?
-Czemu nie? -
odpowiedział Justin uśmiechając się. - Poczekaj chwilę.To mówiąc, chłopak wziął gitarę i zniknął pod pokładem. Chwilę później wyszedł na zewnątrz, tym razem ściskając w dłoni klucze. Pozamykał wszystko i wyskoczył na pomost. Podał Juli rękę, aby jej pomóc. Dziewczyna przyjęła ten gest, chociaż sama też by dała radę i już po chwili wylądowała na pomoście koło Justina. Szli równym krokiem rozmawiając.
-Opowiedz mi coś o sobie - poprosił Justin. - Dałem ci się wyciągnąć na spacer, a nawet nie wiem jak masz na imię.Jula poprawiła rozwiane przez wiatr włosy.
-Za to ja wiem o tobie całkiem sporo! - zaśmiała się. - Jestem Jula i mam 16 lat. Mieszkam w Polsce i ... mam psa i kota  - udzieliła Justinowi kilku informacji o sobie.
-Masz ładne imię - odpowiedział patrząc na zachodzące w morzu słońce.
Jula zadowolona z jego odpowiedzi, odezwała się trochę za głośno, czego nie była świadoma:
-A ty ogólnie jesteś ładny .
Justin spojrzał na nią spod zasłaniających oczy, brązowych włosów i uśmiechnął się lekko. Udał jednak, że niczego nie słyszał i próbował dalej pociągnąć przerwany temat:
-A czym się interesujesz? Co robisz w wolnych chwilach?Jula, która nie wpadła na to, że powiedziałą Justinowi coś dziwnego, odpowiedziała jak gdyby nigdy nic:
- Moje hobby to rysowanie, malowanie, szkicowanie i wszystko, co związane z plastyką, a w wolnym czasie...-Rysujesz - wszedł jej w słowo Justin.
-Tak, ale tylko wtedy kiedy mam czas. To jest tak jak z pisaniem piosenek - spojrzała na niego i uśmiechnęła się. - Więc kiedy nie mam weny, to bawię się z moim psem, wychodzę z nim na spacery, lub spotykam się ze znajomymi. A właściwie, to dokąd idziemy?
-Hmm... możesz mi pokazać, gdzie wy przycumowaliście. Będę wiedział, gdzie cię można spotkać -
odpowiedział.
- Ok, tylko, że...-powiedziała rozglądając się dookoła. - ... że ja nie wiem jak stąd dojść gdziekolwiek.
-No dobra. A skąd będziesz umiała dojść? -
zapytał.
-Eee... chyba tylko z głównego pomostu - stwierdziła zawiedziona.
-To teraz ja prowadzę - powiedział podając jej rękę.
Gdy Jula dotknęła jego dłoni poczuła miły dreszcz. Spojrzała na niego i napotkała jego wzrok. Stali tak przez chwilę patrząc na siebie. Jula walczyła z chęcią przytulenia się do niego. Wygrała i przerywając tę (romantyczną) chwilę powiedziała:
-No to chodźmy.Szli dość długo cały czas trzymając się za ręce. W pewnym momencie pomost zwężył się dość mocno. Żeby przejść, trzeba było iść naprawdę blisko siebie. Tak więc Jula i Justin przylgnęli do siebie ramionami, co im zbytnio nie przeszkadzało.Dookoła było zupełnie cicho. Jedyną rzeczą, którą słyszeli były własne myśli, które nie różniły się zbytnio.
-Stąd już wiem jak dojść - przerwała znowu ciszę Jula . Po chwili znów się odezwała, zatrzymując Justina pociągnięciem ręki. - To tutaj.
-Chyba nadłożyliśmy trochę drogi... - powiedział Justin śmiejąc się. Jula spojrzała w tym samym kierunku, co Justin i też zaczęła się śmiać. Łódka Justina stała jeden pomost dalej.
-Rzeczywiście - odpowiedziała. - No ale przynajmniej sobie zwiedziliśmy port. Wiesz, która godzina? - zapytała.
-Nie mam zegarka, ale pewnie koło 20.00.
-W takim razie, ja chyba muszę wrócić, albo przynajmniej się "zameldować" -
stwiardziła Jula. - Może wpadniesz do nas na kolację, czy coś?Justin już miał się zgodzić, gdy nagle się uśmiechnął. Wpadł na świetny pomysł.
- Wiesz co? Mam chyba lepszy pomysł - powiedział do niej. - Na razie o nic nie pytaj. Zaufaj mi - to mówiąc chwycił obie dłonie Juli w swoje i spojrzał jej w oczy. Dziewczyna zgodziła się momentalnie.
- Spotkajmy się za pół godziny przy wejściu na główny pomost, dobrze? - zapytał chłopak.
-No jasne - zgodziła się Jula. - Tylko mam kilka pytań...-Potem się wszystkiego dowiesz - przerwał Justin, kładąc jej palec na ustach. - Do zobaczenia.-Hej - westchnęła zauroczona Jula.

_________________________________________________________________________
I jak wam się podoba? Wiem, że wszystko się dzieje trochę za szybko, a historia jest zdecydowanie mało realna, ale to na razie taki początek. Komentujcie :)

Rozdział drugi - Wow!

Po przycumowaniu do pomostu dziewdzyna poszła się przebrać. Założyła fioletową sukienkę bez ramiączek i czarne japonki. Po poinformowaniu rodziców Jula wyskoczyła z łódki. Była w Wenecji. Miała się tu jutro spotkać z przyjaciółką. Myśląc o niej dziewczyna szła wzdłuż pomostu. Nagle zatrzymała się. Powoli dowróciła glowę w prawo. Na jednym z jachtów siedział ten chłopak. Jula uśmiechnęła się pod nosem.
"-Ciekawe o co w tym chodzi?".
-Hi-odezwał się chłopak.
-Cześć
-niewiele myśląc odpowiedziała Jula. Zreflektowała się dopiero po chwili - To znaczy-Hi - poprawiła się.
Uśmiechnęła się do niego, a on odpowiedział tym samym. Tę jakże ambitną rozmowę przerwał wołając spod pokładu:
-Justin, come on!Chłopak westchnął i powiedział (po angielsku):
-Wołają mnie. Do zobaczenia później.
-Pa.-odpowiedziała Jula (też po angielsku [rozmowy między Julą, a Justinem zawsze będą prowadzone po angielsku]).
Odeszła kilka kroków. Po chwili znów ją zamurowało. "-Jak on nazwał tego chłopaka?! Justin?! Justin, Justin... WTF?!"
Już wiedziała skąd go znała. To był Bieber.
Nie dziwcie się jej, że zupełnie nie kojarzyła Justina. Jula słyszała tylko parę razy jego nazwisko, widziała jakieś fotki, ale nie przywiązywała do tego jakiejś większej wagi. Dziewczyny w klasie, ani za nim nie szalały, ani też go nie nienawidziły. A gazet typu "Bravo", czy "Popcorn" Jula nie kupowała, nie obchodziły jej żadne "nowości ze świata gwiazd". Jednak teraz, kiedy "poznała" Justina, chciała się dowiedzieć o nim jak najwięcej. Zawróciła i szybkim krokiem poszła na łódkę.
Taty nie trzebabyło długo prosić. Bez pytania o potrzebę korzystania, Jula dostała laptopa. Szybko włączyła internet. Wstukała nazwisko Justina w google. Kliknęła w wikipedię.  "-Uhuhu...ile tego jest!"
Po dużej ilości suchych informacji, Jula postanowiła wejść na bloga jakiejś fanki. Tam znalazła ciekawsze wiadomości.. Następną stroną, na którą weszłą Jula było youtube.com i profil Justina. Obejrzała wszystkie teledyski. Piosenki bardzo jej się spodobały i już po ich kilkukrotnym przesłuchaniu i znalezieniu tekstów śpiewała "razem z Justinem". Tak przygotowana wyszła znów na keję, tym razem ubierając czarne trampki i biorąc do ręki czarny sweterek. Udając, ze jej się nie spieszy i chamując wręcz nogi, by nie szły szybcij, Jula poszła okrężną drogą aż do biało-fioletowego jachtu Justina.

Rozdział pierwszy - Who is he?

  Słońce mocno świeciło i ogrzewało plecy opalającej się na pokładzie Juli. Upału nie odczuwało się tak bardzo, ponieważ wiał orzeźwiający, chłodny wiatr. Morze było spokojne. Fale lekko biły o burty. Jula właśnie przewracała się na plecy gdy obok swojej zauważyła inną żaglówkę. Jasne, że nic w tym dziwnego, skoro było lato, a ona razem z rodziną pływała po morzu śródziemnym, ale nie chodziło o samą łódkę. Chodziło o chłopaka siedzącego na jej pokładzie. Jula skądś go kojarzyła. Musiała już go gdzieś widzieć, ale nie miała pojęcia gdzie... Chłopak miał brązowe włosy zaczesane na bok, czekoladowe oczy, a na głowie filoletową czapkę z daszkiem. Był przystojny.
 "-Hmm..., kto to może być?". Gdy odwrócił głowę, Jula uśmiechnęła się do niego. Odwzajemnił uśmiech i pomachał do niej. Dziewczyna patrzyła na niego dłuższy czas. Cały czas po głowie chodziły jej te same myśli: "Skąd ja go znam?" Zadawała sobie to pytanie w kółko. Żeby dłużej o tym nie myśleć Jula włożyła słuchawki do uszu i włączyła muzykę. Z "transu" wyrwał ją tata pytając, czy nie chce się kąpać, a że nie było nic lepszego do roboty, a w dodatku zrobiło się strasznie gorąco, Jula zgodziła się od razu.
 Woda była zimna, ale dziewczyna szybko się do niej przyzwyczaiła. Jula wskoczyła do przywiązanego wcześniej cumą do łódki dmuchanego koła. Leżało się wygodnie i miło. Woda obmwała dziewczynę i podtapiała kółko. Teraz znów był czas na myślenie, ale na dręczące ją pytania Jula nadal nie mogła odpowiedzieć. Po jakimś czasie dała sobie spokój.
"-Przecierz w końcu mi się przypomni!".
Gdy usta Juli zrobiły się sine z zimnia, dziewczyna wyszła z wody, opłukała się z soli i owinęła ręcznikiem. Ciepło opatulona zasnęła. Rodzice obudzili ją wołaniem:
-Jula! Przygotuj się. Wpływamy do portu!               
Chcąc nie chcąc dziewczyna wstała, ubrała trampki i T-shirt i poszła pomagać.

Na wstępie...

Jestem wielką fanką Justin'a Bieber'a. Jak wiele dziewczyn zaczęłam pisać opowiadanie związane z nim. Zupełnie wymyślona historia wspierana marzeniami <3 Postanowiłam je opublikować, więc zapraszam do czytania.

PS Część tego opowiadania była już publikowana na innym blogu, jednak on został zawieszony.