Słońce mocno świeciło i ogrzewało plecy opalającej się na pokładzie Juli. Upału nie odczuwało się tak bardzo, ponieważ wiał orzeźwiający, chłodny wiatr. Morze było spokojne. Fale lekko biły o burty. Jula właśnie przewracała się na plecy gdy obok swojej zauważyła inną żaglówkę. Jasne, że nic w tym dziwnego, skoro było lato, a ona razem z rodziną pływała po morzu śródziemnym, ale nie chodziło o samą łódkę. Chodziło o chłopaka siedzącego na jej pokładzie. Jula skądś go kojarzyła. Musiała już go gdzieś widzieć, ale nie miała pojęcia gdzie... Chłopak miał brązowe włosy zaczesane na bok, czekoladowe oczy, a na głowie filoletową czapkę z daszkiem. Był przystojny.
"-Hmm..., kto to może być?". Gdy odwrócił głowę, Jula uśmiechnęła się do niego. Odwzajemnił uśmiech i pomachał do niej. Dziewczyna patrzyła na niego dłuższy czas. Cały czas po głowie chodziły jej te same myśli: "Skąd ja go znam?" Zadawała sobie to pytanie w kółko. Żeby dłużej o tym nie myśleć Jula włożyła słuchawki do uszu i włączyła muzykę. Z "transu" wyrwał ją tata pytając, czy nie chce się kąpać, a że nie było nic lepszego do roboty, a w dodatku zrobiło się strasznie gorąco, Jula zgodziła się od razu.
Woda była zimna, ale dziewczyna szybko się do niej przyzwyczaiła. Jula wskoczyła do przywiązanego wcześniej cumą do łódki dmuchanego koła. Leżało się wygodnie i miło. Woda obmwała dziewczynę i podtapiała kółko. Teraz znów był czas na myślenie, ale na dręczące ją pytania Jula nadal nie mogła odpowiedzieć. Po jakimś czasie dała sobie spokój.
"-Przecierz w końcu mi się przypomni!".
Gdy usta Juli zrobiły się sine z zimnia, dziewczyna wyszła z wody, opłukała się z soli i owinęła ręcznikiem. Ciepło opatulona zasnęła. Rodzice obudzili ją wołaniem:
-Jula! Przygotuj się. Wpływamy do portu!
Chcąc nie chcąc dziewczyna wstała, ubrała trampki i T-shirt i poszła pomagać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz