środa, 13 kwietnia 2011

Rozdział dziewiąty - In Venice.

Szli zwykłym tempem starając się nie zwracać większej uwagi przechodniów i turystów. Udawali zwykłą parę nastolatków spacerującą w stronę placu Św. Marka. Trzymali się za ręce, rozmawiali, śmiali. Nikt nie podejrzewał, że chłopak zwiedzający Wenecję z rodziną to Justin Bieber. Tylko niektóre fanki orientowały się i podbiegały, żeby pogadać, zrobić zdjęcie, dostać autograf.
Słońce mocno świeciło. Wiatr nie wiał wcale. Było upalnie i duszno. Pogoda nie sprzyjała zbytnio dłuższym spacerom, szczególnie wśród tłumów ludzi, którzy zajmowali prawie całą przestrzeń pomiędzy sklepikami, kawiarniami i straganami. Ale lepsze słońce niż deszcz.
Wyszli na główną ulicę zaraz przy nabrzeżu. Wraz z nimi wylał się dziki tłum zachwyconych turystów. Justin złapał Julię za rękę. Dziewczyna spojrzała na niego.
-Nie chcę, żebys się zgubiła - wyjaśnił jej spoglądając na nią zza okularów przeciwsłonecznych.
-Przy takiej ilości ludzi nie ma w tym nic trudnego - Julia uśmiechnęla się. - Nie boisz się, że ktoś nas zobaczy? Że wszędzie będą nasz zdjęcia z podpisami typu: "Wakacyjna miłość Justin'a Bieber'a"? - dziewczyna zawahała się. Chłopak zatrzymał się. Stanał na przeciwko Julii, chwycił jej obie dłonie i spojrzał jej w oczy.
-Nie przejmuje sie tym. Prędzej czy później i tak by się dowiedzieli. Co za różnica kiedy? - wyjaśnił. - Chodź. Im szybciej dojdziemy na plac, tym lepiej - Justin uśmiechnął się.

                                                                   ***
"Hmm... skoro on się tym nie przejmuje, to ja chyba też nie powinnam. Justin ma rację. Jak będą chcieli to i tak się dowiedzą. Nie ważne czy teraz, czy kiedy indziej." Julia spojrzała ma Justin'a. Patrzył przed siebie. Wyglądał na zamyślonego. Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie.
"Ja to mam jednak szczęście" - pomyślała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz